Autor: Przemysław Łuczak

Twarde lądowania, miękki szkolenia

Jesteśmy już po majówkach. Większości z nas udało się doładować akumulatory, nabrać znów ochoty do codziennych wyzwań. Bez wentylu bezpieczeństwa dzięki któremu czasem można spuścić ciśnienie z naszych głów nasza praca, nawet jeśli wynika z powołania, może przemienić się w katorgę. Brak wypoczynku czasem zaburza nasze zdolności oceny sytuacji… może nie „czasem”, bardziej „prędzej czy później”, a każdy kolejny dyżur tylko to pogłębia. Pytanie czy wypoczynek załatwia sprawę? Ten majowy tydzień dał mi do zrozumienia, że nie, a przynajmniej nie do końca. Zaznaczam od razu, że ten tydzień był moim pierwszym urlopem od 5 lat. Urlopem od początku do końca, z czystą głową. Z mojej perspektywy pracoholika to jednak za mało. Wiem, że dla większości z was pewnie też. Co dalej? Nie potrafimy wypoczywać. Często nie możemy sobie pozwolić by na wyjazd nie zabierać ze sobą telefonu służbowego, a nawet jeśli jakimś szczęśliwym trafem nam się rozładuje to rezolutny klient znajdzie nasz prywatny nie wiadomo jak. I tak oto do naszego plecaka lub walizki mimochodem pakujemy naszą pracę, chociażby w malutkiej saszetce, albo w etui od okularów. Innym problemem jest odnalezienie się w nowej sytuacji jaką jest wypoczynek. Pierwszy dzień gapisz się w sufit i zastanawiasz się jak żyć i co tutaj zrobić? Nie martw się! Nie ty jeden. Po urlopie wracasz do szarej rzeczywistości i skaczesz w młyn pracy. Często zdarza się, że urlop narobił Ci zaległości, poczekalnia...

Przeczytaj

Tylko winny się tłumaczy…

Przychodzi do gabinetu facet z zabiedzonym psem. Na wejściu widać, że przewlekle chorym. Jęzor do podłogi, zwierzę ledwo dyszy. Jest chudy jakby od roku nie jadł. Potyka się na każdym kroku. Wykonujesz podstawowe badanie kliniczne. Okazuje się, że problem jest złożony i musisz iść dalej z diagnostyką. Opiekun jednak stwierdza, że nie ma na nią funduszy. Prosi o słynny już „zastrzyk na wzmocnienie”. Sugeruje standardowe „poczekamy do jutra”. Dane z wywiadu i badania wskazują jednoznacznie na to, że jutro lepiej nie będzie. Mało tego! Wiesz, że jutro będzie na pewno gorzej… Patrzysz na człowieka i na psa. W rękach...

Przeczytaj

Matka wie, że ćpiesz?

Podkrążone oczy, trzęsące się ręce, poczucie oderwania od rzeczywistości. Mówiłeś/aś sobie, że to ostatni raz, że może jeszcze przez ten miesiąc, góra dwa, tak pociągniesz i będzie dobrze. Kontrolujesz sytuację, nie ma się czego obawiać. Wszyscy w koło tak robią – to nic złego. Nerwowo drapiesz się po ramieniu. Która to już kawa? Papierosek i energetyk, śniadanie godne mistrza. Na wyświetlaczu telefonu znów nieznany numer. To pewnie Oni. Ciągle dzwonią. Nie przestają dzwonić. Znasz to? No jak nie. Lecisz już kolejny długi dyżur w pracy. Sen jest dla słabych – powtarzasz sobie w głowie. Kładąc się do łóżka chwytasz...

Przeczytaj