Autor: Aleksandra Cyra

Na swoim

Otworzyłam gabinet. Mimo, że rękami i nogami broniłam się przed pójściem na swoje, wyszło jak wyszło i z dnia na dzień stałam się przedsiębiorcą z własnym gabinetem. Zadbałam o każdy detal. Miało być ładnie, jasno, przyjemnie i profesjonalnie. Zawsze przerażały mnie małe, obskurne gabinety z unoszącym się w powietrzu zapaszkiem nieświeżej karmy. U mnie miało być inaczej. I jest. Oczywiście poza pierwszym wrażeniem wizualnym dla potencjalnego klienta, zadbałam o to, by mieć lepszą ofertę niż konkurencja i na tamtą chwilę była to aparatura do badania krwi. Gotowa na sukces otworzyłam gabinet w pewien przepiękny, październikowy czwartek. Otwarcie pod koniec...

Przeczytaj

Pierwsza praca, czyli skok na (bardzo) głęboką wodę.

Dawno temu, w jakimś artykule wspomniałam pokrótce o swojej pierwszej pracy. Dziś chciałabym opowiedzieć nieco więcej. Ku przestrodze dla tych, którzy być może są na etapie szukania pracy. Ogłoszenie na Vetcontact brzmiało bardzo lakonicznie: „Mały gabinet na podkarpaciu przyjmie do pracy lekarza weterynarii tel. XXX XXX XXX”. Rozmowa telefoniczna była równie zwięzła, z trudem wyciągnęłam od rozmówczyni informację, w jakiej miejscowości znajduje się gabinet, a następnie, po ok. 2h dostałam SMSa z zaproszeniem na rozmowę i podanym adresem. Sama forma kontaktu była na tyle podejrzana, że na rozmowę pojechał ze mną tato, z łomem w zanadrzu. Tak na wszelki...

Przeczytaj

Bądź miły!

Jest takie powiedzenie, które często używamy w weterynaryjnym kręgu „nic nie przeraża weterynarza”. Jest w tym wiele prawdy, bo dzięki szczególnej specyfice pracy lekarza weterynarii, jesteśmy poniekąd odporni na to, co w innych ludziach wywołuje obrzydzenie lub przerażenie. Jest jednak coś, co nas, lekarzy, przeraża bardziej niż agresywny pies w gabinecie, który chce wszystkich po kolei zagryźć. To jest niemiły klient. Nie żartuję. Pomysł na ten wpis kiełkował powolutku przy okazji każdej, w moim odczuciu niemiłej sytuacji. Sytuacje te się nawarstwiały, aż w końcu uznałam, że to jest TEN czas. Czara goryczy się przelała. Temat kultury, zachowania się w...

Przeczytaj

Z pamiętnika (jeszcze) młodej „weteryniarki”

  Na początek mojej przygody z pisaniem postanowiłam opowiedzieć swoją historię. Nie będzie tu wielkich romansów, suspensu, ani wartkiej akcji tylko zwykłe życie, zwykłego człowieka, któremu kiedyś zamarzyło się zostać weterynarzem. Jeśli jesteście ciekawi co z tego wynikło i jak bardzo zmieniają się cele podczas tej żmudnej drogi na szczyt, zapraszam do lektury. Zabrzmi banalnie, ale od dziecka chciałam to robić. Pierwszą moją miłością były słonie. Dostałam od rodziców książeczkę z wizerunkami zwierząt i zakochałam się w słoniu. Kochałam słonie tak bardzo, że chciałam stać się jednym z nich. Kiedy rodzicom wreszcie udało się uświadomić mnie, że nie mogę...

Przeczytaj